Przepis na wspaniałe życie – Adriana Szklarz

 

             „Przepis na wspaniałe życie” – Adriana  Szklarz

 

Kreatorka, inspiratorka, motywatorka, coach, trener, a przede wszystkim matka wspaniałego syna. Tak mówi o sobie bohaterka dzisiejszej rozmowy. Ma na koncie mnóstwo osiągnieć, a mimo to nie da się jej odmówić skromności i szacunku dla każdej napotkanej osoby.

„Czy z czystym sumieniem mogłabym powiedzieć, że niczego nie żałuję? Nie. Byłoby to nienaturalne. Jestem człowiekiem, jak każdy inny.”

 

Ile czasu zajęło Pani wcielenie swoich rad książkowych w życie? Podejrzewam, że były one doskonale przetestowane na własnej skórze?

To byłoby wielkim wyzwaniem wdrożyć je w jednym czasie J Świadome poznanie wszystkich składników trwało pewien okres, trudno dokładnie określić mi w tym momencie jaki. Nie był to z pewnością jeden miesiąc czy też dwa. Ich poznawanie i testowanie następowało etapami podczas mojej drogi rozwoju, która mocno zaktywizowała się w 2009 roku. Mówiąc krótko: od momentu przeszczepienia mi serca od dawcy, który był mężczyzną.

 

Czy uważa Pani, że każdy po przeczytaniu książki „Przepis na wspaniałe życie” jest w stanie korzystać w pełni z rad w niej zawartych, czy raczej jest ona skierowana do konkretnej grupy odbiorców?

Oczywiście że każdy jest w stanie korzystać z tych rad! Ciągłe doskonalenie siebie, doskonalenie swojego życia, tworzenie go wspaniałym lub wspanialszym nie ma granicy wieku czy płci. Przeczytałam ostatnio kapitalny cytat autorstwa Billie Burke „Wiek nie ma znaczenia, chyba że jesteś serem”. Więc jeśli ktoś jest serem, OK, argumentację przyjmuję. Każdą inną odrzucam. PRZEPIS na WSPANIAŁE ŻYCIE kieruję do osób które w pełni świadomie chcą swoje życie kształtować. Które wierzą i wiedzą, że wspaniałość życia leży w ich rękach i przede wszystkim w ich głowie. I dotyczy to każdej osoby. Wiem co mówię, ponieważ moja szklanka w czasie choroby była zawsze do połowy pełna.

 

Z Pani książki emanuje duża dojrzałość. Czy uważa Pani, że do tej publikacji trzeba dorosnąć, czyli potocznie mówiąc „przeżyć swoje”? 

 

Dziękuję. Dojrzałość oparta na doświadczeniu i chęci dzielenia się tym doświadczeniem z nimi. Mam poczucie, że kiedy dzielę się z innym swą wiedzą, sposobami na wspaniałe życie, wzrastają nie tylko ci którzy chcą wyzwanie kształtowania swojego życia wziąć na siebie. Wzrastam również i ja. Uważam, że do tej publikacji trzeba jednego. Zdać sobie sprawę z tego, że to nikt inny, jak my sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje bardziej lub mniej wspaniałe życie. Za swoją definicję wspaniałego życia. Swoją książką chcę pomóc ludziom w pracy nad ich wspaniałymi życiami. Nie ma na co czekać. Nie sensu aby czekać aż coś się wydarzy. Nie musi doświadczać nikogo los, tak jak mnie doświadczył, aby zrozumieć, że życie jest jedno i trzeba je kształtować, tworzyć. Biegnijmy więc z biegnącym czasem, nie czekając na alarm. Stracony czas trudno jest odzyskać czy dogonić.

 

Proszę wymienić trzy składniki, które są integralną częścią szczęśliwego życia.

Trudno mi wymienić trzy składniki uniwersalne z bardzo prostego powodu. Każdy z nas ma swoją definicję wspaniałego życia. Każdy innymi wartościami kieruje się w swoim życiu, więc dla każdego integralne składniki mogą być różne. Jednak z pewnością mogę podzielić się swoimi najważniejszymi składnikami. Pierwszy to MISJA i WIZJA. Dla mnie to fundament mocno związany ze słowami Mike’a Litmana „Urodziłeś się by wieść nadzwyczajne życie, robić nadzwyczajne rzeczy, pomóc nadzwyczajnej liczbie ludzi”. Ten cytat wrósł we mnie po transplantacji serca. Od tego czasu jest wyznacznikiem mojej misji – pomaganie, wspieranie innych ludzi w ich wspaniałych życiach. Znajduję więc różnego rodzaju sposoby jej realizacji, czyli wizję. Drugi składnik to LISTA MARZEŃ (bucket list). Lista na którą wpisuję wszystkie marzenia, te małe i te duże, a następnie wybieram te które są dla mnie najważniejsze w danym momencie i je realizuję. Po zrealizowaniu marzeń markerem zaznaczam i wpisuję datę ich zrealizowania. I gdy tak patrzę ile marzeń już mnie uszczęśliwiło, to dostaje dodatkowej energii na realizację kolejnych, tych odważniejszych. I trzeci składnik to GRUPA WSPARCIA. Dla mnie bardzo ważna. Lubię mieć wokół siebie wspaniałych ludzi, na wsparcie których mogę liczyć. Bez nich nie byłabym taką jaka jestem, ani nie osiągnęłabym to do czego już doszłam. Kiedyś usłyszałam pewne słowa, które kilka razy w różnych miejscach się powtórzyły: „Jeśli masz ryczeć, to rycz w najnowszym Mercedesie”. Nie zgadzam się z nimi. Jeśli miałabym ryczeć, co czasami się zdarza, to wolę płakać w kilkunastoletnim samochodzie za kilka a nie kilkaset tysięcy, ale z moją grupą wsparcia. Wolałabym aby wszystkie miejsca w tym starszym, nienajnowszym aucie były zajęte, i aby na zewnątrz stali Ci na których można liczyć. Jestem – jak każdy z nas, zwierzęciem stadnym, więc grupa wsparcia w postaci rodziny, przyjaciół, przychylnych i wspierających ludzi jest dla mnie ogromnie ważna.

 

Kto jest Pani naczelnym mentorem w drodze do szczęścia?

Moim naczelnym mentorem jest moje szczęśliwe serce, ponieważ nim w większości decyzji się kieruję. Kiedy ono mi podpowiada abym szła daną drogą, to idę. Mam też wielu ludzi którzy mnie inspirują. Znam ich osobiście , jak np.: Jakuba B. Bączka, jak i tylko z mediów, np.: Martyna Wojciechowska.

 

Trudne doświadczenia życiowe jak widać bardzo dużo Panią nauczyły. Czy może Pani powiedzieć z czystym sumieniem – „Niczego w życiu nie żałuję”?

Tak, moje doświadczenia nauczyły mnie dużo. Czy z czystym sumieniem mogłabym powiedzieć że niczego nie żałuję? Nie. Byłoby to nienaturalne. Jestem człowiekiem, jak każdy inny. Owszem żałuję,  że wcześniej nie zwróciłam uwagi na to, że istnieje coś więcej niż praca. Jednak najważniejsze jest to czy na tym żalu się skupiamy czy jednak wyciągamy wnioski i idziemy dalej. Do przodu, w kierunku przyszłości. Nie rozpamiętuje więc żalu, i to jest dla mnie najważniejsze. Nie wyobrażam sobie z żalem tworzyć wspaniałe życie. To uczucie nie jest mi obce, ale w żaden sposób nie jest dominujące. Żal jest dla mnie symbolem uwięzi. Przywiązania do tego czego nie ma lub nigdy nie było. Tworząc wspaniałe życie, zdecydowanie wolę się skupić się na tym co może być, co mogę stworzyć lub co może się i czasami ciekawego przydarzyć.

 

Rozmawiam z kobietą, która zajmuje się również motywowaniem ludzi. Mamy październik, za oknem, szaro, buro… Jakimi sposobami warto motywować się w takie dni?

Mam kilka tych sprawdzonych składników. Przedstawiam je w swojej książce PRZEPIS na WSPANIAŁE ŻYCIE. Na każdy dzień mogłabym podać inny. Muzyka. Wyznaczone cele. Grupa wsparcia. Ciekawość. Filmy. Komplementy. Kominek w pit-stopie. Aktywność fizyczna itd. W tym roku październik jednak jest piękny, aczkolwiek dla mnie pogoda znaczenia większego nie ma. W swojej głowie mam dni optymistyczne, bez względu na to czy za oknem pada deszcz, czy grad. Każdy z nich daje mi kolejną szansę na to by czynić życie wspanialszym.

 

Pisze Pani książki, prowadzi wykłady motywacyjne, udziela indywidualnej pomocy. Jaką formę kontaktu z drugim człowiekiem ceni sobie Pani najbardziej?

Każda z tych trzech jakie Pani wymieniła daje mi sporo satysfakcji. Każda z nich to inny rodzaj relacji, który dla mnie jest ważny. Najwięcej radości i satysfakcji dają mi wykłady motywacyjne i energia jaka się na nich wytwarza. Ten moment, w którym ludzie zaczynają wierzyć – i bardzo dobrze!, w swoje możliwości. Gdy budzą się – jak to jedna uczestniczka kiedyś określiła – ze snu. Uśmiechają się, prostują przygarbione plecy, są radośni, zmotywowani. Wymieniają się pozytywnymi stwierdzeniami, słowami, dublując dawkę zmotywowania. To piękny widok – serce mi się raduje i wierzę, że moja misja jest spełniana. Natomiast praca jeden na jeden, to już konkretne ukierunkowanie się na daną osobę. Możliwość obserwacji jej rozwoju, ewaluacji, przejścia nie tylko z punktu A do B, ale do Z, by na koniec zobaczyć szczęście w oczach tej wspieranej osoby i usłyszeć jedno z najpiękniejszych słów: dziękuję. Książka z kolei, to moje słowo do tych, którzy nie wierzą w spotkania motywacyjne lub potrzebują inspiracji w dogodnym dla nich miejscu czy też nie mają odwagi pracować indywidualnie. Książka to także taki podręcznik oprowadzający nas po poznawanym obszarze i sama z różnych książek też często korzystam.

 

Pani książka wyróżnia się dużą dawką konkretnych wypowiedzi, w związku z tym wydaje się Pani osobą, która mocno stąpa po ziemi. Czy to prawda? Jeśli tak, to czy zawsze tak było?

Hahaha 🙂 Tak jestem dość konkretną osobą, aczkolwiek jak mam zadecydować jakie buty kupić, to proszę mi wierzyć, zajmuje mi to troszkę więcej czasu. Po ziemi rzeczywiście stąpam raczej twardo. Od młodych lat wiedziałam, czym chcę się zajmować w życiu. Również i los nauczył mnie twardego chodzenia po tym świecie. Nie znaczy to, że nie marzę. Marzę bardzo często i uwielbiam to! Wizualizuję swoje cele i potrafię się podczas tej wizualizacji uśmiechać, mówić czy skakać z radości. To motywuje mnie dodatkowo do życia, a jednocześnie jest sygnałem dla Wszechświata, aby i mnie zauważył i wspomógł.

 

Jakie cechy u drugiego człowieka należy wyszczególnić jako najważniejsze?

W moim odczuciu najważniejszą cechą u każdego człowieka jest szacunek. Szacunek do siebie samego i do innych. U jego podstaw leży wszystko co potrzebne do istoty wspaniałego życia. To z szacunku wywodzi się akceptacja, zrozumienie, wsparcie, radość, wiara w siebie , w drugiego człowieka, w życie. Szanujmy więc to co mamy najcenniejsze – czas. Czas na to, aby móc jak najpiękniej przeżyć swoje życie i na jego końcu z czystym sumieniem powiedzieć: To było wspaniałe życie – dziękuję!

 

Książkę Adriany „Przepis na wspaniałe życie” można nabyć klikając tu.

 

 

Dodaj komentarz